Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wywołany do odpowiedzi

Treść

Z interpelacji radnych

O możliwość osiedlenia się w Nowym Sączu polskiej rodziny z Uzbekistanu, o dalsze losy Składowiska Odpadów Komunalnych i dlaczego, mimo ubiegłorocznych obietnic, do dziś nie zainstalowano monitoringu przy ulicy Lwowskiej - pytali wczoraj radni. Prezydent chciał precyzyjnych odpowiedzi udzielić pisemnie, ale uświadomiono mu, że musi to zrobić także z mównicy.

Radna Elżbieta Chowaniec, przewodnicząca zarządu os. Zabełcze zainteresowała się losami wysypiska śmieci na terenie dzielnic Zabełcze i Przetakówka. Przypomniała, że w 2007 roku kończy się okres użytkowania terenu z przeznaczeniem na składowanie śmieci. Wypomniała, że w ciągu 10 lat od utworzenia SOK nie zrobiono nic, żeby zadośćuczynić okolicznym mieszkańcom uciążliwości związane ze składowaniem odpadów.

Co za składowisko?

- Czy przez 10 lat nie można było wyremontować choćby jednej z 14 ulic? Teraz okazuje się, że składowisko ma funkcjonować przez kolejne lata, o czym nie jesteśmy informowani. Zastanówmy się, czy lepiej żyć w zgodzie z mieszkańcami, czy wywozić śmieci na Śląsk. Jakie planujecie zadośćuczynienie dla mieszkańców? - dopytywała radna Chowaniec. Wiceprezydent Jerzy Gwiżdż poinformował, że w ciągu 10 lat istnienia składowisko komunalne wypełniło się tylko w 47 proc. A zatem może działać jeszcze przez kolejnych 10 lat. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie administracyjne. - Chcę uspokoić mieszkańców, że będą rozmowy z nimi. Zdajemy sobie sprawę z uciążliwości, one w miarę możliwości prawnych będą łagodzone - zadeklarował.

Kamery i repatrianci

Radni Jerzy Wituszyński i Józef Gryźlak zainteresowali się losem monitoringu na ul. Lwowskiej, ul. Kochanowskiego przy Rondzie Solidarności i ul. Krańcowej. Pieniądze na instalację kamer Rada Miasta poprzedniej kadencji zarezerwowała w budżecie na miniony rok. Usłyszeli od wiceprezydenta Gwiżdża, że kamery będą zainstalowane w bieżącym roku, bo władze miasta minionej kadencji nie zdążyły wykonać zadania, pieniądze więc przesunięto.

Wiceprzewodniczący Rady, Robert Sobol, dowiadywał się, jakie są szanse na to, żeby w Nowym Sączu mogła osiedlić się rodzina polskiego pochodzenia - Maria i Rashid Vafina z Uzbekistanu. Wiceprezydent, Bożena Jawor, odpowiedziała mu, że po spotkaniu z komisją do spraw rodziny pojawiła się propozycja, by wykupić dla nich mieszkanie od spółdzielni. Jak sugeruje radny, za sprowadzenie do miasta repatriantów, nie musi płacić sądecki podatnik. - Jest program Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, z którego można skorzystać - podpowiedział.

Przewodniczący Piotr Lachowicz zainteresował się remontem i wyposażeniem gabinetów prezydenta i jego zastępców. Poprosił o podanie kosztów remontu, informacji, kto go wykonał i w jakim trybie (czy ogłoszono przetarg). Zapytał również o wysokość wynagrodzeń nowo zatrudnionych przez prezydenta pracowników.

Odpowiedź ma otrzymać na piśmie.

Blog wiceprezydenta

- Jeden z pańskich urzędników publikuje w internecie informacje, że radni nie mogą kontaktować się z dyrektorami wydziałów. Jak się to ma do pańskiej deklaracji o chęci współpracy z Radą Miasta - zapytał prezydenta Nowaka Grzegorz Dobosz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Nowego Sącza. Miał na myśli internetowy blog wiceprezydenta Jerzego Gwiżdża (http://jerzygwizdz.blog.onet.pl/), który pod datą 19 stycznia i tytułem "Radny też petent?" wpis m.in. takiej treści: "(...) Ażeby było wszystko dopowiedziane muszę przypomnieć, niektórym obywatelom miasta Nowego Sącza, że Urzędowi Miasta, a więc i urzędnikom przewodzi prezydent miasta Nowego Sącza, będąc zwierzchnikiem służbowym urzędników, a pracami Rady Miasta kieruje jej przewodniczący, nie mający urzędników pod swoją zwierzchnością. Żartując też niech nikt nie myśli, że tę oczywistą prawdę zaczerpnąłem z artykułu z Gazety Samorządowej pod tytułem chyba: "Radny to też petent", który to artykuł oburzył niektórych radnych. Ja to po prostu zawsze wiedziałem. Ze swej strony też byłem i pozostaję z szacunkiem dla Radnych Miejskich."

- Prezydent Ryszard Nowak odpowiedział, że nie wprowadzał żadnej blokady na kontakt radnych z urzędnikami oraz, że prywatnych blogów urzędników komentował nie będzie.

Zaś Jerzy Gwiżdż w kuluarach oznajmił Doboszowi, że ten ujawnia jego prywatną korespondencję, bo za taką uważa swojego, ogólnodostępnego bloga.

Zdawkowo potraktowani?

Na lawinę pytań postawionych w imieniu mieszkańców przez radnych prezydent Ryszard Nowak zaproponował, że na większość odpowie na piśmie, bo nie chce potraktować ich zdawkowo. - Na solidne przygotowanie odpowiedzi potrzebowałbym kilku godzin - powiedział.

Przewodniczący Rady, Piotr Lachowicz, szybko uświadomił prezydentowi, że odpowiedzi na pytania i interpelacje radnych nie są kwestią jego dobrej woli, ale obowiązek ich udzielenia ustnie podczas sesji i dodatkowo do dwóch tygodni w formie pisemnej wynika ze statutu miasta.

- Trzeba odpowiedzieć na każdą interpelację, czy się to komuś podoba, czy nie podoba. Bo taki jest statut - bardziej dobitnie oznajmił wiceprzewodniczący Sobol.

Po takim wstępie Lachowicz ogłosił przerwę na robocze spotkanie z prezydentem, podczas którego ustalono, że odpowiedzi jednak będą. Choćby tylko zdawkowe.

(MONK) , "Nasz Dziennik" 2007-01-24


Autor: ea