Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Za zgodą rady. Hipermarkety

Treść

Decyzję o budowie obiektu handlowego do 2 tys. m kw. może obecnie podjąć sam wójt, burmistrz czy prezydent, dlatego często dochodzi do korupcji. Nowa ustawa o sklepach wielkopowierzchniowych ma to zmienic.

Ustawa o tworzeniu i działaniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych wzmocni kompetencje samorządu. Projekt, nad którym pracuje obecnie Sejm, przewiduje, że zezwolenie na budowę dużych marketów uzależnione będzie od pozytywnej opinii rady gminy lub w przypadku hipermarketów - sejmiku województwa.



Aktualnie zezwolenie na budowę marketu wydaje wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Jeśli Sejm uchwali ustawę o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, zezwolenie warunkowane będzie dodatkowo pozytywną opinią innego organu samorządu. - Ta ustawa zwiększy kompetencje samorządu terytorialnego. Chodzi między innymi o walkę z korupcją. Dzisiaj mamy taką sytuację, że o budowie marketu do 2 tys. m kw. wójt, burmistrz czy prezydent sam może decydować i dlatego jest wiele nadużyć. Po zmianach decyzje wydawał będzie zespół - powiedział nam Waldemar Nowakowski (Samoobrona). Projekt zgłoszony przez posłów Samoobrony przewiduje, że decyzja wójta, burmistrza czy prezydenta miasta na budowę marketu o powierzchni powyżej 400 m kw. musi być poparta pozytywną opinią w tej sprawie rady gminy. Rada będzie zobowiązana podjąć decyzję w oparciu o analizę wpływu budowy nowego obiektu handlowego m.in. na: poprawę jakości obsługi konsumentów oraz poszerzenie oferty handlowej i usługowej, zachowanie równowagi pomiędzy różnymi formami handlu tak, aby duży market nie przyczynił się do upadku wielu małych podmiotów czy też nie miał wpływu na rynek pracy, rozwój infrastruktury lub na środowisko naturalne. Zgoda na wybudowanie marketu o powierzchni większej niż 2 tys. m kw. będzie uzależniona od pozytywnej opinii sejmiku województwa. Lokalizacja sklepu powinna być też zgodna z planem zagospodarowania przestrzennego.

Duże sieci zaniepokojone
Planowane obostrzenia co do uzyskania zgody na budowę dużych sklepów nie podobają się właścicielom dużych sieci handlowych. Dzisiaj nie mają oni bowiem większych trudności w stawianiu nowych obiektów, które w całym kraju rosną jak grzyby po deszczu, nawet w niewielkich ośrodkach miejskich, na czym bardzo cierpią miejscowi drobni kupcy. W środowym wydaniu "Gazeta Wyborcza" w artykule o znamiennym tytule "Prawo na zamówienie" podała nawet przykład tego projektu ustawy jako prawa pisanego w celu faworyzowania jednego środowiska kosztem drugiego. Preferowane mają być mniejsze obiekty handlowe, w tym sklepy sieci Lewiatan, którą współtworzył Nowakowski. - Ten projekt to wcale nie jest nic nowego - przekonuje jednak poseł Samoobrony, który od lat działa w organizacjach samorządu kupieckiego. Jak tłumaczy, podobny wniosły Prawo i Sprawiedliwość oraz Samoobrona już podczas poprzedniej kadencji Sejmu. A Nowakowski posłem wtedy nie był. - Chodzi o to, żeby solidarnie mogły rozwijać się małe i duże sklepy. A nie o to, aby bezmyślnie budować nowe obiekty, bo to "poprawi konkurencyjność". Wcale nie poprawi, gdyż sieci łączą się i przejmują inne marki. Wskutek ich działalności może natomiast zniknąć ten mały i średni sektor - tłumaczy Nowakowski. Jak dodał, nie jest przecież wcale powiedziane, że samorząd musi podjąć taką czy inną decyzję. Zapadnie ona natomiast po przeprowadzeniu wymaganych prawem analiz. Tego typu obostrzenia w budowie dużych obiektów handlowych nie istniałyby tylko w naszym kraju. Ograniczenie do 400 m kw. to i tak dużo w porównaniu z 100 m kw. w Grecji czy 150 m kw. we Francji. Wątpliwości co do zgodności przepisów z prawem Unii Europejskiej wniósł jednak Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. Chodzi o przepisy dotyczące swobody prowadzenia działalności gospodarczej.
Artur Kowalski, "Nasz Dziennik" 2007-05-04

Autor: ea