Zawsze do przodu
Treść
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 20 w Nowym Sączu spotkali się z laureatem Orderu Uśmiechu, misjonarzem ks. Stanisławem Olesiakiem. Mimo że dzisiaj porusza się on już tylko na wózku inwalidzkim, wciąż nie opuszcza go radość życia i chęć działania.
- Kiedy mnie pytają na co mam największą chęć, to mówię od razu - wrócić do Afryki - mówił ks. Stanisław. - Równo 20 lat temu wróciłem z Ruandy, gdzie pracowałem przez 7 lat. Jak zwykły robol. Był to czas ciężkiej komuny - dyrektor w ministerstwie, który decydował o przydziale cementu mówił do mnie "kammerade padre" - czyli towarzysz ksiądz.
- Afryka to jeden z najpiękniejszych kontynentów. Ludzie są bardzo biedni, chorzy, ale niezwykle życzliwi - kontynuował swoją opowieść ks. Olesiak. - Kiedy brakowało mi jedzenia od tych ubogich ludzi dostawałem np. trzy ziemniaki. Praca w tamtym klimacie jest dla nas niezwykle ciężka. Już na początku mojej służby zostałem ugryziony przez jakiegoś owada, rana goiła się prawie rok. Później dopadła mnie malaria. Musiałem wrócić do Polski. Ale mimo, że nie ma mnie tam już dwadzieścia lat, wciąż jestem z ludźmi stamtąd w kontakcie. Otrzymuję listy, telefony. Niestety z powodu choroby już tam nie pojadę, ale nic to - żyję i cieszę się każdym dniem.
Przed rokiem ksiądz Stanisław Olesiak otrzymał Order Uśmiechu. Młodzież z SP 20 mogła obejrzeć to odznaczenie, a później były pytania. W odpowiedziach na nie ks. Olesiak ujawnił np. że jako młodego człowieka - wszędzie było go pełno. - Zawsze byłem ruchliwy. W szkole miałem problemy z matematyką. Dzisiaj słucham spokojnej muzyki i dużo czytam...
(JEC), "Dziennik Polski" 2007-05-18
Autor: ea