Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Żenada

Treść

Żenującym widowiskiem stały się poniedziałkowe obrady komisji infrastruktury Rady Miasta Nowego Sącza, Chełmca, Podegrodzia i Łososiny Dolnej na temat obwodnic sądeckich. Samorządowcy tej ostatniej gminy opuścili salę ratuszową w trakcie obrad, zostawiając skonfliktowanych radnych z Nowego Sącza i Chełmca, którch próbował godzić wójt Podegrodzia Stanisław Łatka.



Prawdopodobnie - bo dziś wszyscy chcą o poniedziałku zapomnieć - miał być to pierwszy po wyborach spektakularny ruch samorządów sąsiadujących ze sobą gmin, w celu szukania porozumienia w trudnych sprawach i pokazania, że w nowej kadencji można więcej niż w starej. Padło na bardzo drażliwy temat obwodnic Nowego Sącza.

Pierwszy telefon w sprawie wspólnego spotkania wykonał do swojego kolegi na urzędzie w Nowym Sączu Piotra Lachowicza, przewodniczący Rady Gminy Chełmiec Jan Bieniek. Sugerował chęć porozmawiania o problemach komunikacyjnych, które wiążą obie społeczności choćby przez koszmar korzystania z mostu na Dunajcu. Ze składu doproszonych przez niego gości z Podegrodzia i Łososiny Dolnej wynikało, że intencją Chełmca nie jest rozmowa o obwodnicy północnej, tylko o tak zwanej zachodniej, marszałkowskiej od Kurowa na południe przez Marcinkowice, Chełmiec ku planowanemu obejściu drogowemu Stadeł i Podegrodzia.

Po kurtuazyjnym wstępie przewodniczącego komisji infrastruktury Rady Miasta Nowego Sącza Józefa Hojnora, z każdą chwilą stawało się jasne, że w rozmowie, a potem już w otwartych sporach, dominować będą samorządowcy Sącza i Chełmca. Poza tym wymiana zdań odbywał się w totalnym chaosie myślowym. Nie wiadomo było, kto ma o czym mówić, bo nikt się do tych rozmów nie przygotował.

Udało się ustalić słowami Józefa Hojnora, że sądecki fragment obwodnicy północnej od Zabełcza przez Dunajec i tory kolejowe do ulicy Marcinkowickiej jest dokumentacyjnie zaawansowany, ale na jego budowę nie ma pieniędzy. Z kolei chełmiecki fragment tego obejścia drogowego ma zapewnienie finansowania przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad od roku 2009, ale wciąż istnieje opór społeczny w Chełmcu przeciwko prowadzeniu drogi w przyjętym wariancie. Wójt Chełmca Bernard Stawiarski stwierdził, że sprawy tej inwestycji daleko zaszły, co zostało przez Józefa Hojnora zrozumiane, jako akceptacja obwodnicy północnej i przyjęte niemal z triumfem. Wójt jednak próbował wyprowadzić swojego sąsiada przy stole z błędu, mówiąc:

- Takie dyskusje do niczego nie prowadzą. Wspólnie trzeba do tego podejść, gdzie budujemy i jak budujemy.

Nie było to w smak szefowi sądeckiej komisji. Najpierw ofuknął swoją koleżankę Teresę Cabałę, iż niepotrzebnie podaje że miasto zaangażowało się w tę drogę na 10 milionów złotych. Drugi oberwał radny Stefan Chomoncik za to, że śmiał nie wiedzieć, która to jest droga numer 28. Obecność byłej wiceprezydent miasta Zofii Pieczkowskiej, zaangażowanej przez cztery lata w przeforsowanie obwodnicy północnej, wywołała w radnych z Chełmca wspomnienia gorących spotkań z nią w chełmieckiej szkole. Zaczęli wyciągać stare argumenty nieprzydatności, braku zjazdów i bezkolizyjnych skrzyżowań, natężenia ruchu, który po wybudowaniu obwodnicy zwali się w środek Chełmca, na Świniarsko i Podegrodzie. W kompletnym chaosie braku widoków na konkretne rozmowy wójt Łososiny Dolnej Stanisław Golonka podziękował ze swoimi ludźmi z dalszego udziału w obradach komisji. Natomiast wójt Podegrodzia Stanisław Łatka, zainteresowany skupieniem wysiłku na obwodnicy zachodniej zaczął nawoływać do zgody.

Józef Hojnor nieco już spokojniejszy zadeklarował, że gdy chodzi o drogę marszałkowską, gotów jest zebrać autokar ludzi z odpowiednim paliwem i pojechać lobbować do Krakowa.

Po wczorajszej przymiarce do zgody i rozsądku w obradach, okazało się, że do jednego i do drugiego jest coraz dalej.

(WCH), "Dziennik Polski" 2007-05-16

Autor: ea