Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Złodziej na końcu łańcucha

Treść

Nieznani sprawcy skradli ciężkie łańcuchy z ogrodzenia niewielkiego cmentarza żołnierzy austriackich z czasów I wojny światowej mieszczącego się w Nowym Sączu w dzielnicy Zabełcze. Przy okazji zniszczyli betonowe słupy. Policja szacuje szkody i szuka sprawców.



Nie wiadomo, kiedy doszło do aktu wandalizmu. Dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 6 w Zabełczu Halina Stanek powiedziała nam wczoraj, że w niedzielę na spotkaniu towarzyskim ktoś napomknął o jakichś szkodach na cmentarzu. Szkoła opiekuje się tym miejscem pamięci od kilkunastu lat. Opieka polega na jednorazowym posprzątaniu miejsca z liści przed Świętem Zmarłych.

Cmentarz znajduje się na uboczu, tuż przy drodze dojazdowej na składowisko odpadów komunalnych. Prowadzi do niego zniszczony już nieco drogowskaz z dwoma mieczami i napisem "cmentarz wojenny". W ten sposób oznaczane są miejsca pamięci narodowej. Na cmentarzu jest dosłownie kilka nagrobków opatrzonych datą 1914 i niewielki kamienny pomnik zwieńczony krzyżem. Kilka lat temu cmentarz został ogrodzony ciężkimi żelaznymi łańcuchami umocowanymi w równie solidnych słupach. Złodzieje przez jakiś czas systematycznie kradli łańcuchy. Z naszych ostatnich ustaleń wynika, że z wtorku na środę zaczęli ciąć i wyrywać ze słupów łańcuchy z części ogrodzenia na przodzie cmentarza. Wczoraj od rana na miejsce udała się policja i straż miejska.

- Pojechał tam też Wojciech Butscher, specjalista od ochrony zabytków z Urzędu Miasta - poinformował nas dyrektor Wydziału Kultury i Sportu Józef Kantor.

- Byłam na miejscu - powiedziała nam dyrektor Halina Stanek. - To rzeczywiście jest wstrząsające. Część łańcuchowego ogrodzenia została skradziona wcześniej, ale na przodzie są świeże ślady cięcia metali, niedopałki papierosów. To się musiało stać bardzo niedawno, może ubiegłej nocy. Policja sprawdza pobliski skład złomu, czy tam złodzieje nie próbowali sprzedać łańcuchów. Nasza opieka sprowadza się do zrobienia porządków przed pierwszym listopada. Cmentarz jest na uboczu, trudno nam go pilnować.

Dyrektor Zbigniew Dmochowski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska sprawującego zlecony przez wojewodę nadzór administracyjny nad tego typu obiektami przypomina sobie, że już w ubiegłym roku miał sygnały o próbach kradzieży tych łańcuchów.

- Wzmocniliśmy wtedy uchwyty, ale na długo to nie wystarczyło. Będziemy liczyć szkody no i zastanowimy się co dalej. Chcąc zmieniać rodzaj ogrodzenia na taki, który nie kusiłby złodziei, musielibyśmy mieć zgodę służb wojewody i osobną dokumentację.

(WCH) , "Dziennik Polski" 2007-05-24

Autor: ea