Zwisające lampy
Treść
W Nowym Sączu podczas spaceru warto od czasu do czasu spojrzeć w górę, żeby sprawdzić, czy nam coś za chwilę na głowę nie spadnie - mówi jeden z mieszkańców. - Bo to może być dawno nie remontowany balkon, z którego odpadają duże kawałki betonu, suchy konar drzewa albo stara latarnia. Tak jak na ul. Narutowicza. Znajdująca się w centrum miasta ul. Narutowicza (w części od pl. Św. Kazimierza do Jagiellońskiej) wygląda tak, jakby była zapomniana przez władze. Brzydkie betonowe słupy lamp (niektóre popękane, widać na wierzchu zbrojenie) pamiętają chyba późnego Gomułkę, no, może wczesnego Gierka. Piękna nie przydają im zardzewiałe rury, na których przymocowane zostały tzw. punkty świetlne. Jeden z nich się przechylił. Tylko patrzeć jak runie na chodnik, którym codziennie przechodzą setki ludzi. Dyrektor Wydziału Inwestycji i Remontów UM Dariusz Kmak poprosił o trochę czasu na komentarz. Pomaszerował na miejsce, wrócił i potwierdził, że lampy są paskudne, a jedna z nich rzeczywiście groźnie zwisa. Ona zostanie szybko naprawiona. - Sprawą bezdyskusyjną jest to, że wszystkie te latarnie muszą być usunięte - mówi Dariusz Kmak. - Można by to teraz doraźnie zrobić, ale jak się okazuje, ich wymiana jest jedną z części programu rewitalizacji nowosądeckiej Starówki. Dlatego raczej będziemy musieli poczekać na jego realizację. Byle to oczekiwanie nie trwało wiecznie. Innym problemem na ul. Narutowicza jest połatana i dziurawa jezdnia oraz fatalny chodnik wzdłuż budynku Starostwa Powiatowego (ale także na pl. Św. Kazimierza, między kościołem a Szkołą nr 1 i Gimnazjum nr 11 im. Adama Mickiewicza). Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Grzegorz Mirek zapewnia, że wczesną jesienią sytuacja ulegnie poprawie. Zaplanowano bowiem remont nawierzchni i spacernika. (PG) "Dziennik Polski" 16.07.07
Autor: aw